środa, 31 lipca 2013

Lovely - Gloss Like Gel 90


 Chciałam Wam dziś pokazać mój wyjątkowo udany makijaż ( wyjątkowo w sensie - zwykle jest mniej lub w ogóle nie udany :), ale aparat zeżarł kolory w jakichś 50 %, więc byłoby bez sensu pokazywanie zdjęć, gdzie ledwo co widać że mam coś na powiece.
 Pokażę natomiast mój ostatni lakierowy zachwyt - lakier Lovely z nowej serii Gloss like gel w pięknym ciemno-turkusowym kolorze.



  Zdjęcia oczywiście nie oddają rzeczywistej głębi koloru, jest bardziej nasycony, piękny - uwielbiam takie odcienie lakierów z każdym wykończeniem. Właśnie takich turkusowo-morskich, ciemnych kolorów mam w lakierowej kolekcji najwięcej ( na obecną chwilę :).




 Gloss like gel nr 90 ma kremowe wykończenie, pięknie kryje już po 1 warstwie i kosztuje nie całe 6 zł za 8 ml, dostępny w każdym Rossmannie. Trwałość jest też fajna, wytrzymał u mnie 2 dni bez starcia końcówek i utraty blasku ( nie używałam top coatu). Jedyne zastrzeżenia mam do zakrętki - jest dość gruba, niektórym może to utrudniać malowanie, bo trzeba zwracać uwagę, by nie wyślizgnęła się z dłoni.
 Warto wypróbować lakiery z tej serii, ja na pewno kupię jeszcze kilka kolorów. Mam już blado żółty, jeszcze go nie używałam, bo wydaje mi się że nie jest odpowiednio jasny - szukałam żółci baaaardzo mocno rozbielonej i dotąd nie znalazłam idealnego koloru. Może coś mi polecicie ?


sobota, 27 lipca 2013

Wibo - Express Growth 480


 Ten piękny brzoskwiniowo-różowy lakier ze złotym shimmerem, kupiony z myślą o wakacjach, to mój ulubiony Wibo ! Jest piękny, bardzo ładnie wygląda na dłoniach, bladych i opalonych ( sprawdzone przez koleżankę o ciemniejszej karnacji ).
Kolor na zdjęciach jest bledszy niż w rzeczywistości, niestety mój aparat zeżarł też część złotej poświaty.




  Lakiery Wibo do najtrwalszych nie należą, ale jak za nie całe 6złotych - są fajne. Duży wybór kolorów, pojemność, którą da się zużyć - 8ml i dobra dostępność - każdy Rossmann, czego chcieć więcej ? Na moich paznokciach wytrzymują 2, góra 3 dni, co nie jest złym wynikiem, zresztą i tak nie noszę dłużej jednego koloru, bo mi się nudzi.
Jak większość pastelowych różo-brzoskwiń, lakier z numerkiem 480 kojarzy mi się z truskawkowym sorbetem :) Niestety zmywał się ciężko, złoty shimmer jest mocno widoczny dzięki dużym drobinom, które nie chcą się tak łatwo usunąć.


To zdjęcie najwierniej oddaje rzeczywisty wgląd lakieru.


środa, 24 lipca 2013

Opi Mariah Carey Collection - The Impossible


 Niedawno udało mi się upolować na Allegro kolekcję piaskowych  mini lakierów Opi w okazyjnej cenie. Wiem, że jest już mnóstwo swatchy tych lakierów na blogach, ale to moje pierwsze lakiery piaskowe, bardzo mi się podobają i tu zagoszczą :)
Dziś pierwszy z kolekcji - The Impossible.



  The Impossible ma piękny kolor truskawkowej czerwieni. W drobnym brokacie są zanurzone większe hexogramowe drobiny, przez co lakier jeszcze bardziej przypomina mi truskawkowy shake albo sorbet :)
Właśnie z powodu tych większych brokatowych drobin nałożyłam lakier na bazę peel-off, nie chciałam mieć problemów ze zmywaniem, ale następny kolor z kolekcji Mariah Carey spróbuje nałożyć tradycyjnie na odżywkę i zobaczę jak zmywacz radzi sobie z piaskowcami.
Lakier "zdjęłam" po 2 dniach, przez ten czas delikatnie ścierał się na końcówkach, więc jak na brokat - nie jest zbyt trwały. Ale daje piękny efekt na paznokciach, więc wybaczam mu wszystko :)








niedziela, 21 lipca 2013

Ziaja Med - Matujący krem do twarzy SPF 50+


 
 Kremu SPF 50+ używam już od około miesiąca, wsmarowałam w buzię prawie pół tubki, więc czas coś o nim napisać zanim lato się się skończy :)



 Matujący krem do twarzy SPF 50+ wg obietnic producenta :
- zapewnia bardzo wysoką ochronę przed promieniowaniem UVA i UVB,
- zapobiega podrażnieniom słonecznym,
- chroni naskórkowe zmiany barwnikowe – znamiona i pieprzyki,
- zabezpiecza skórę przed powstawaniem przebarwień,
- neutralizuje wolne rodniki odpowiedzialne za fotostarzenie,
- skutecznie absorbuje nadmiar sebum,
- pozostawia na skórze niewidoczną warstwę matującą.

Z pierwszymi trzema punktami muszę się zgodzić, czy krem zabezpiecza skórę przed przebarwieniami - to się okaże, dotąd i tak nie miałam do nich skłonności.
Niestety kremu w żaden sposób nie można nazwać matującym, bardziej nawilżającym, lub nawet natłuszczającym, ale nie mam mu tego za złe.








  Krem ma dosyć gęstą konsystencję, ale jak widać na powyższym zdjęciu nie bieli skóry i szybko się wchłania. Nie klei się, ale zostawia na skórze delikatną tłustawa powłoczkę. Jak już wspominałam, nie matuje, byłabym nawet zdziwiona gdyby to robił, bo nie tego oczekuje od kremu z filtrem. Jedyny matujący filtr do twarzy jaki miałam to Vichy Capital Soleil, który matował twarz może na 2-3 godziny i każdy podkład się na nim wałkował. Na filtr Ziaji Med spokojnie można nałożyć fluid, nic się nie rozwarstwia. Ja używam Smooth Effect Max Factora i pudru matującego Essence, co pozwala mi uzyskać delikatny, nie płaski mat przez wiele godzin - i to mi odpowiada. Nie zauważyłam też większej ilości "niespodzianek" ani zapchania porów mojej tłustej cery.

 Co do docelowego działania - w miejscach stosowania kremu, czyli twarz, szyja i dekolt, skóra jest jedynie delikatnie ozłocona, mimo że często w ciągu dnia jestem na dworze. Jestem blada i mam dużo pieprzyków, zawsze opalałam się z trudnością, czyli na czerwono i stosowałam za niski filtr lub w ogóle o tym zapominałam. W tym roku chciałam sobie tego zaoszczędzić i codziennie stosuję krem SPF 50+ Ziaji.
Mam ochotę spróbować tonującej wersji kremu, byłby świetny na dni, gdy jest zbyt gorąco albo po prostu nie chce mi się nakładać podkładu.

Krem kupiłam za 15,80 zł w aptece, w zestawie z antybakteryjnym żelem do mycia twarzy, z którego również jestem bardzo zadowolona. 15 zł za 2 fajne kosmetyki apteczne - przyznajcie sami, że to świetny deal :) Mam nadzieję, że Ziaja się postara również o filtry do stosowania na całe ciało, na pewno jeśli takowe się pojawią  - wypróbuję. Bardzo lubię kosmetyki z tej firmy, linię Med upodobałam sobie w szczególności ( Lano-krem i lano-balsam to moje KWC ) i od dawna marzę, by Ziaja zaczęła produkować podkłady - z pewnością byłyby świetne i tanie :)





piątek, 19 lipca 2013

Q by Colour Alike - 118 Diskorelaks



 Diskorelaks, kupiony ponad rok temu, był moim pierwszym lakierem holograficznym i zapoczątkował moją miłość ( tak, wiem jak to brzmi :) do takiego wykończenia lakieru. Mam do niego sentyment, chociaż efekt hologramu jest tu o wiele słabszy niż np. w kolekcji Halo Hues Color Clubu, którą niebawem pokażę.





  Holograficzny pył jest zatopiony w szaro-fioletowej bazie, co na paznokciach wygląda naprawdę ciekawie i ilekroć noszę manicure wykonany tym lakierem ktoś pyta mnie czym mam pomalowane paznokcie.
 Efekt tęczy jest oczywiście bardziej widoczny w sztucznym oświetleniu i w słońcu, ale i tak mój aparat bardzo dobrze go wychwycił. W świetle dziennym Diskorelaks tez wygląda fajnie, kolor jest niejednoznaczny i ciekawy, odpowiedni na każdą porę roku.




 Bardzo lubię ten lakier, mimo że jego trwałość jest słabiutka, ściera się na końcówkach paznokci już po kilku godzinach, no chyba że jedynie siedzę i pachnę, wtedy utrzymuje się dłużej :)

Z tego co wiem, odcienia Diskorelaks ( swoją drogą - nazwa bardzo adekwatna do efektu ) Colour Alike już nie ma w swojej ofercie, a szkoda. W ogóle na polskim rynku jest bardzo mało lakierów holograficznych, a te które są - mają bardzo słaby efekt holo w porównaniu chociażby z Color Club, Layla czy Dance Legend. Mam nadzieję, że to się niedługo zmieni, bo "holosie" to moja mała lakierowa obsesja, a sprowadzanie ich z zagranicy to czasami zbyt drogi interes.